Jakie to flagi

flagi - Kopia

Jakie to flagi?

WERSJA Z KOMPLETEM PAŃSTW

Słowem wstępu

Jak byłem mały, w wieku ośmiu lat udało mi się nauczyć państw i ich stolic z całego świata. Wówczas świat wyglądał zupełnie inaczej niż dziś. W samej tylko Europie istniały ZSRR, Jugosławia, Czechosłowacja, NRD. Wiedza uzyskana wówczas ułatwiła mi przynajmniej naukę geografii. Poza tym jako zagorzały kibic sportowy, najczęściej nie potrzebuję podpisu pod flagą, by wiedzieć z jakiego kraju jest dany sportowiec. Gorzej jednak sobie radziłem po latach z krajami afrykańskimi, mniejszymi azjatyckimi, Karaibami i Oceanią.

20160425_17362f9Przed z jedną z imprez dzieci, gdy miały po pięć lat postanowiłem zacząć wprowadzać je w świat – pokazać jak jest zróżnicowany i nauczyć gdzie jaki kraj leży. Kiedy więc zobaczyłem, że istnieje cała seria gier ucząca rozróżniania flag, miałem pewność, że muszę kupić dzieciakom największy zestaw, zawierający komplet wszystkich krajów.

W pudełku znajduje się spora plansza z mapą polityczną świata, a wokół niej znajduje się tor z namalowanymi flagami. Każdy kraj ma także swoją kartę, na jej rewersie mamy jego flagę i oznaczenie kontynentu, awers zawiera nazwę kraju, stolicę, obszar, liczbę ludności i języki urzędowe.

Kolejny zestaw kart to pytania zadawane w trakcie rozgrywki. Mamy też pionki – cztery, znaczniki punktów, klepsydrę i kostkę.

Warto dodać, że gra jest sprzedawana także w zestawach mniejszych (55 lub 100 kart, Memory i Czarnego Piotrusia)

Na czym polega gra?

No właśnie – zasady są proste, ale wymagają choćby podstawowej wiedzy geograficznej. Już na starcie wiedziałem, że jeśli chcę uczyć dzieci świata, muszę całkowicie zmienić zasady, by były atrakcyjne dla sześciolatków.

Po tym, jak wytłumaczyłem ogólny podział świata na kontynenty i kraje rozpoczęliśmy wyścig dookoła świata. Nasze pionki przemieszczały się o ilość oczek wyrzuconych na kostce. Gracz,  który wszedł na flagę może odgadnąć jaki to kraj, wówczas otrzymuje kartę kraju do swojej kolekcji. Dzieci rywalizują ze sobą, ja szedłem jako pionek bonusowy. Kiedy wszedłem na flagę – pierwszy miał prawo odgadywać gracz, który posiadał mniej zdobytych kart. W początkowym okresie zwyciężał gracz, który miał więcej kart.

Z czasem okazało się, że Szymek ma lepszą pamięć niż Iga i szybciej zapamiętywał nazwy państw i zaczął mieć przewagę, która zapewniała mu wygraną w każdej partii. Trzeba było zmieniać zasady punktacji. Wprowadziłem kategorie wygranych. Oczywiście nadal liczyła się ilość kart (tu zwycięzca był oczywisty, ale nadal należało Szymka za to docenić), posiadanie największych, najmniejszych, posiad20160425_173139fających najwięcej i najmniej ludności. Punkty liczyliśmy na zasadzie: kto miał największe obszarowo państwo dostawał 7 punktów, za drugie w kolejności – 5, trzecie – 3. Podobnie w pozostałych kategoriach. Oczywiście we wszystkich kategoriach nadal łatwiej było wygrać mając większy wybór kart państw, ale nie zawsze udało się trafić na pole Rosji (największe państwo), Chin (najliczniej zaludnione) czy Watykanu (najmniejsze i najmniej zaludnione). Poza tym nadal mając w kolekcji Rosję, przeciwnik mógł mieć np. Kanadę i Brazylię i mógł kategorię wygrać 8:7.

Dzieci powoli zaczynały wówczas rozróżniać te najważniejsze w kategorii państwa, a coraz częściej zaczynały mnie zaskakiwać swoją wiedzą. W ostatniej rozgrywce, w ubiegłym miesiącu Iga zgarnęła sporo państw afrykańskich, w tym m.in. Gambię, Tanzanię – kraje, których flag sam nie rozróżniam. Bo to, że Szymon zdobywa Kiribati, Haiti całą Europę i Ameryki już mnie nie dziwi.

W tej chwili potrafią już na tyle dużo, że zamierzam wprowadzić kolejny element – rywalizację ze mną, czyli taką małą kooperację przeciwko grze. Karty, których nie zdobędą trafiają do mnie i rywalizuję nimi z dziećmi we wszystkich kategoriach.

Zwycięży gracz, który wygra w największej ilości kategorii.

Jeszcze kilka miesięcy i dołożymy kolejne punkty za znajomość stolic i konkretnego umiejscowienia danego państwa na mapie.

Ocena ogólna

Gra jest wykonana bardzo solidnie. Plansza jest gruba, ale i tak poległa w walce z dziećmi i musieliśmy ją kleić. Karty zalaminowaliśmy nie wiedząc jeszcze, że można je włożyć w koszulki. Jednak dobrze się stało, że tak zrobiliśmy, bo to zdecydowanie gra, w którą dotąd graliśmy najczęściej. Może jedynie Uno było u nas grane równie często.

Dzieci o dziwo bardzo dobrze się bawią. Nie ma tu żadnej taktyki, jest tylko zapamiętywanie. Z czasem pewnie wymyślimy jakieś zasady wymagające jakiejś taktyki. Widzimy teraz, że współczesne gry dają ogromne możliwości zabawy. Niektóre pewnie zaadaptujemy do Flag.

20160425_173549fNie jestem zwolennikiem gier typu quiz. Szybko się nudzą i mam wrażenie, że wydawanie na nie pieniędzy to zwykła rozrzutność. Flagi są zupełnie inne. Tu wystarczy dostosować zasady do wieku graczy i można się dobrze wspólnie bawić.

Ostatnio zrobiliśmy przegląd posiadanych gier. Mamy parę fajnych tytułów w planach, a miejsce w szafkach jest ograniczone. Wiele starych tytułów już zmieniło właściciela. Ani Idze, ani Szymkowi nie przeszło przez myśl, żeby pozbyć się Flag. Wręcz przeciwnie ostatnio znów kilka razy w nie zagraliśmy. Jednak ze względu na to, że mamy już parę innych pozycji, które wywołują większe emocje – wprowadzimy kolejne zmiany, o których wspomniałem. Zobaczymy jak się sprawdzą.

Zalety i wady grania z dziećmi

Jakie wady może mieć gra edukacyjna, jeśli dzieci same ją wyciągają z szafki? Jedyna jaką dostrzegam to ta, że zasady podane w instrukcji nie sprawdzą się przy młodszych graczach. Poza tym na pewno trzeba skalować wym20160425_173536fagania. Ja mam ten komfort, że oboje dzieci ma osiem lat i są na podobnym etapie rozwoju. Jednak i u nich widzę spore rozbieżności w indywidualnych zdolnościach. Pamięciowo Iga nie dorównuje Szymkowi, ma inne zalety. Gdyby nie zmodyfikowane zasady Iga nie siadałaby do gry tak chętnie, jak teraz. Jeśli macie dzieci w różnym wieku – także powinniście zastanowić się, jak sprawić, by wykorzystać jak najlepiej wiedzę swoich dzieci, by jednocześnie mogły się rozwijać.

Zalety – na pewno nauka geografii. Dzieci poznają mapę świata, poszczególne kontynenty, kraje, ich wielkość, liczbę ludności, języki jakimi się posługują mieszkańcy. Czasem opowiadam dzieciom przy okazji wejścia na jakiś kraj jakąś ciekawostkę z nim związaną. Sporo zależy od rodzica, który kieruje rozgrywką i nadaje jej dodatkowego kolorytu.

Emocje są średnie, jednak odgadnięcie trudnego kraju zawsze wywołuje ogromną radość i dumę. Dzieci mają swoje ulubione kraje i związane z nimi historyjki. Na Litwę Iga kiedyś w emocjach powiedziała listwa. Lichtenstein w naszym języku nazywany jest Misie Uszki (korona na fladze je przypomina), a Szwajcaria to szpital. Dzieciaki lubią flagę Bhutanu i Kataru (kiedyś Szymon kojarząc nazwę powiedział „gile”).

Dziś oczywiście każdy chce wejść na Rosję i Kanadę. Wszyscy marzą o Watykanie, a posiadanie flag Polski czy Grecji, z której przywieźliśmy wspomniane już Uno, to kwestia prestiżowa.

Dzieci się uczą poprzez niezłą zabawę i to zaleta nie do przecenienia. Śmiechu jest sporo, emocje nie są częste, ale pojawiają się w czasie odgadywania.

Mam nadzieję, że gra we Flagi pozwoli dzieciom rozwijać w sobie ciekawość świata, do języków obcych. Oby tylko świat chciał się zmienić, i jak dorosną był przyjaznym miejscem i nie trzeba było bać się o życie zwiedzając go…

Ocena końcowa

Poziom trudności: należy go dostosować do wieku i wiedzy graczy

Łatwość: łatwa, wymaga zapamiętywania

Wykonanie: 6 (solidna plansza z mapą, karty wszystkich państw świata, bez fajerwerków)

Ocena ogólna taty: 6

Ocena ogólna Igi: 8

Ocena ogólna Szymka: 8

Średnia ocen: 7.33

Czas trwania: 1-4 godziny (to zależy czy gramy na dwóch czy na jednym torze i czy dużo opowiadamy sobie o krajach w trakcie zabawy)

Cena ok. 60 zł

Informacje o grze

Zawartość pudełka:

  • 220 kart
  • 4 pionki
  • kostka
  • 150 żetonów
  • klepsydra
  • notes
  • plansza
  • instrukcja

Gra dla 2-4 graczy

Wiek – zaczęliśmy od pięciu lat, wymaga to jednak stworzenia zasad odpowiadających wiekowi graczy i ich wiedzy.